Co to ma być

sty 26 2012

Kończę prace za 4 dni a tu Aurelia mi mówi, że zarozumiały jestem

3 komentarzy

Podryw, oczy, pośladki

sty 20 2012

I już wiadomo dla czego nie rozpoznaję niektórych znajomych. Okulista powiedział, że na lewym oku mam minus pół dioptrii. Teraz oprócz standardowego ‘ooo nie poznałem cię’, będę dodawał – ‘mam minus pół dioptrii’. I wszystko stanie się jasne, pójdziemy uśmiechnięci na piwko.

Zaprosiłem dziś do studia babeczkę od jednej z prozdrowotnych kampanii. Stanęła w drzwiach. Warszawianka, ubranie jak z żurnali mody, a na twarzy holywoodzki uśmiech. Długo nie musiałem czekać na reakcję mojego ziomka. Gdy tylko ją przeprosiłem, bo akurat wiadomości leciały – p*a*u przejął inicjatywę. Zaparzył zieloną herbatę, zdjął warszawiance płaszczyk i długo się do niej uśmiechał, gdy ja na antenie mówiłem do ludzi. A na koniec jeszcze się na mnie obraził, bo pozwoliłem pani rzecznik zadzwonić po taksówkę. Przecież ja mam samochód! – zawołał po jej wyjściu tak głośno, że z pewnością śpiący na górze księża-seniorzy zerwali się ze swoich łóżek i nałożyli kapcie.

0 komentarzy

Wrednieję plus.

sty 18 2012

Większość moich znajomych już wie, za kogo mam studentów i co o nich myślę. Szczególnie o tych z óz. W tłumie ludzi z łatwością ich rozpoznaje. Tak, to niesprawiedliwe, chamskie i brzydkie, ale potrafię wyłuskać ich twarze w więzbiorowisku.  A ich >>kulturę<<  zdefiniować jako cykl zdarzeń; naj*bać się, naj*bać się, zrobić coś śmiesznego, naj*bać się i iść na imprzę, nie myśleć o niczym więcej.

Jeśli nie wpasowujesz się w ten tryb – bądź spokojny. Terminem studenta cie nie określę. Siebie również nie nazywam studentem, choć uczęszczam na uczelnie w co drugi weekend. Doszedłem jednak do wniosku, że nie jestem żadnym żakiem czy innym studencikiem. Jestem słuchaczem. I niech tak pozostanie.

Idąc dziś do pasmanterii po raz kolejny uświadomiłem sobie, że przestaję poznawać ludzi. Nigdy nie sądziłem, że mi się to zdarzy. Znajome twarze wypatrywałem już ze stu metrów! Teraz potrafię się przysiąść do kogoś w autobusie i nie poznać, że obok siedzi mój kolega. Przekonał się o tym Paweł Ł. Pozdrawiam i przepraszamy za tą przypadłość. Ale na prawdę nie wiem, co na nią wpływa. Może to podświadome bycie gwiazdą?

 

A o gimnazjalistach opowiem Wam później. Niech mi się x-demon (nie) przyśni.

 

 

 

0 komentarzy

Pożywka

sty 12 2012

Pięć dni próbowałem zgrać zdjęcie z mojej nowiutkiej nokji na bloga, ale nie wyszło. Będzie wpis bez zdjęcia.

Chciałem tylko spropsować sąsiada za wikt i opielunek. Nie wiem, które wyrażenie tyczy sie dachu nad głową, a które żarcia, ale warto wspomnieć, że jedno i drugie mam zapewnione w czasie stacjonowania w bazie poznań. Ostatnio nawet oprócz tradycyjnej, smażonej kiełbachy była również smakowita surówka z dodatkiem fety.  Jak widać mati trenuje na kubkach smakowych detecia zanim zacznie do domu zapraszać d*peczki na romantyczne kolacje własnego autorstwa.

I ten. Niewiele się pomyliłem we wczorajszym typowaniu.

1 komentarz

Wszyscy źli

sty 10 2012

Jestem zły i sfrustrowany. Po wczoraj czytam na kopy komentarzy jacy to dziennikarze są źli i bezduszni. Jak to oni są wyprani z ludzkich uczuć. Jak to oni nie mają sumienia, bo zamiast reanimować woleli włączyć kamerę. Fakt, to wszystko działo się na prawdę, ale jestem pewien, że podobny scenariusz mielibyśmy nawet gdyby w pomieszczeniu zamiast dziennikarzy byli prawnicy, kierowcy, ślusarze czy przedstawiciele innego zawodu.

Bo ile razy zdarzyło mi się widzieć wypadek w którym pierwszy biegłem na pomoc, choć dookoła przechodziło pełno osób? Nie muszę daleko szukać. W świąteczny poniedziałek wybudzaliśmy jakiegoś typa leżącego pod wiaduktem. Dopiero gdy do niego podeszliśmy, wokół zebrała się garstka osób. Wszyscy, którzy wcześniej widzieli gościa przechodzili obok nie zadając sobie nawet trudu sprawdzenia co z facetem jest nie tak. I co, wszyscy byli dziennikarzami?

Niestety, dwa przyśpieszone kursy pierwszej pomocy (oto pierwszy, oto drugi) dotyczą nie tylko dziennikarzy, ale i nas wszystkich.  Zmieńmy to.

0 komentarzy

Notatka kluczem sukcesu

sty 07 2012

Dzis wyjatkowo kopnalem sie do poznanika autobusem; dwa razy drozej, ale ze trzy razy wygodniej. Pospalem sobie na poduszce, ktora pod choinke wynalazla mi moja luba i teraz nie wyglam jak zombie, a jak calkiem fajny student, najsys a nie lorst.

Teraz wyklad z babka z tvnu, gorac na sali, a dziewczyny nadal poubierane w te swoje swetry i kurtki. A ja przy pod-poznanskich koleszkach udowadniam swoja klase korzystajac z Wi-FI na moim nowym telefonie!

1 komentarz

Transfery jak na torrencie [aktual]

sty 03 2012

Piękne życie, siedzę na komputerze w kuchni, konkubina robi jeść, a ja bym się jakoś rozerwał. Możliwości jest dużo.

Dopadła mnie nostalgia. Doszedłem do wniosku, że gdybym był żużlowcem, kibice przyczepiliby mi łatkę >>złotówy<<. Kolejny raz bowiem zmieniam rozgłośnie i wracam na płodne łono esk*, która już raz wpisała się w mój życiorys.  W pewien sposób jestem szczęśliwy i nie wiem komu dziękować za to, że w wieku 22-lat mogę pozwalać sobie na wybieranie coraz to lepszych umów. Nie, nie śmieciowych.

Nowa praca oznacza mniejszą ilość biegania z mikrofonem po mieście. Powiedziano mi, że będę czytał serwisy, przygotowywał magazyny i promował radio. Ciekawi mnie nowa rola, choć poprzedniej wcale nie miałem dosyć. Dziewczyny w końcu lubią uśmiechać się do redaktorów, a rozmawianie z ludzikami to jedna z moich największych pasji. Chociaż…

 

Przykro będzie opuszczać stare biurko pod oknem. Przywiązałem się do niego.

*w tytule pojawiło się narzędzie p2p o którym nie słyszałem już chyba ze trzy lata. Kiedyś jeszcze było coś takiego jak Kaaaza. Kto pamięta?

2 komentarzy

Sad coach, bad winter

gru 29 2011

Miałem po 20 jechać na rozmowę z naszym trenerem. W drodze okazało się, że trener został zdegradowany i w jego miejsce wstawili Serba, który krzyczy i tupie ze złości. Nasz tylko czasem puścił focha, ale na ogół był jak najbardziej udany! Nadal bardzo go sobie cenie.

Kołcz o zmianie na jego stanowisku został poinformowany (chyba) znienacka. Speszony przyjął rolę asystenta. Dziwi mnie, że tego typu ruchy wykonuje się dziś z godziny na godzinę. I to nie tylko w klubach sportowych, bo sytuacje, gdzie dziewczyna dostaje wypowiedzenie pracy dzień po ślubie też nie są mi obce.

0 komentarzy

Cynamon, piernik, ciasto, ścierka, zapach płynu sidolux – to już za nami!

gru 26 2011

Zostałem na te święta obdarowany że hoł hoł hoł. Mam teraz dwie książki, wielkiego jak armata pendrive, prodydżi na żywo i drzewko bonsai, czyli miniaturkę prawdziwego drzewa, o której marzyłem w dzieciństwie! Ma piękną doniczkę, delikatne listki podobne do liści jagód, gruby konar i daje mi wiele radości. Będę musiał się tym bonsaiem zajmować, i nawet przemęczonym będąc – podlewać raz na dwa dni.

A tak to idziemy na spacer. Zobaczymy co tam w jesiennych kniejach piszczy. Siostra jest naburmuszona, bo siedzi w monopolowym dwa razy w tygodniu i musi pijaczkom, czy też – osiedlowej szlachcie – tury sprzedawać.  Musiała to robić nawet wczoraj, gdy ja uczestniczyłem w obszernej (25 minut) ceremoni zaślubin cywilnych sympatycznej pani olg* z mojej pracy. Nie miała welonu, a jej nowy mąż tak luzacko zawiązany krawat. Dla mnie to trochę szok, bo przyzwyczajony byłem do tradycyjnych, staroświeckich ślubów kościelnych, tak wyświechtanych, niedzisiejszych i niemodnych jak cały JA.

0 komentarzy

Take ro**pnol

gru 23 2011

Nie mogę uwierzyć. Ten pan chyba nie zrozumiał przekazu the prodygi, by zamiast dawać – brać.

Patologia boli najbardziej przed świętami. Jechałem autobusem z gościem, który co chwila wyciągał z foliowej torby połówke wódki i popijał colą. Miał czerwony, ogorzały ryj, konkubentkę i córkę. Gdy zapytała – tatusiu, jakie picie kupimy na święta? Odpowiedział  fante, cole i wode. Gazowaną, bo na kaca najlepsza. Co sie głupio pytasz?

1 komentarz

Older »